O autorach
Ostatnie notki
Zakładki:
About: blank i inne RUjony
GeneRUją madness
ŻRUdła i kożrenie
|
poniedziałek, 28 grudnia 2009
SZPROTOKÓŁ Z DN.26.12.2009, U SZPROTY
Obecne: Szprota, Kotbert Speszyl gest stars: MamaPodziomka, El Bimbo powered by duński grzaniec bezalkoholowy i sztandarowe hasło e-mamy "wspułczuje twoim dziecią". El Bimbo (o przyczynach braku więzi we współczesnym, otaczającym nas świecie): -Raz poparzone dziecko unika żony. Szprota (ze smakiem obserwując Bimbo przy garach): -Bimbo oszczędza wodę. Podejrzewam, że wylizuje talerzyki i wyciera je kocim piaseczkiem. MamaPodziomka: -Albo suszy brud i potem wykrusza. El Bimbo (podczas bitch fight z Kotbert): -O, ja, w rzęsę mnie strzeliłaś! Kotbert (bez cienia współczucia): -O, jakie to bolesne miejsce. Szpro: -No, prawie jak koło poczty. El Bimbo (w antropologicznym widzie): -Prawdziwy polski biały katolik bije żonę tak, aby była czerwona. MamaPodziomka: -Albo wybija jej orzełka na plecach. [Bimbo z udartych na piksele obierek mandarynki zaczęła układać obrazki, m.in. cipy damskiej]. cipa ze statecznikami na szpilkach El Bimbo: -Rób się, cipo! MP: -Bimbo jest leniwa, nawet cipy jej się nie chce zrobić, czeka aż się sama zrobi. Bimbo (obronnie): -Bo jak przychodzę, to zawsze jest już gotowa! MP: -Wspułczuję twoim cipą. El Bimbo (wchłaniając aromat bezalkoholowego grzańca): -Pachnie obiecująco, jak bardzo okropne lekarstwo. [dzieło zbiorowe wobec kapryśnej Koty, która wytrzymuje tylko ograniczoną ilość głasków i z dzikim miaukiem się oddala] Kota jest jak blueconnect, ma limit głasków, po wyczerpaniu którego nie działa, ale na szczęście refilluje się po jakichś dwóch godzinach. cipa w formie choinki samochodowej, z ukrzyżowanym jezuskiem inside [pojawiła się potrzeba przesunięcia dzieła Bimbo celem lepszego skadrowania] El Bimbo (z oburzeniem): -Wiesz, jaka to operacja logistyczna przesunąć cipę?! El Bimbo (umieszczając wewnątrz dzieła niebieski krzyżyk symbolizujący jezuska): -Niepokalane napoczęcie. El Bimbo (zupełnie bez powodu): -Bezpieczne lato z rakiem. El Bimbo (tworząc powyższego rekina): -Ma rozwianą płetwę, bo pędzi. Rekiny muszą pędzić, bo inaczej się topią, a seks uprawiają tak, że pani rekinowa zapada w śpiączkę, pan rekin zaś ją bardzo kocha i rucha. Szpro: -Bo jak wiadomo nic nie stanowi większego dowodu miłości niż seks na śpiocha. El Bimbo: -Mimo życia w pędzie rekiny żyją bardzo długo i nigdy nie mają raka. Na bezrybiu i rak ryba. [ustaliłyśmy, że do pacjenta bezpieczniej jest wezwać policję niż pogotowie] Szpro (ze zrozumieniem): -Dla łódzkiego pogotowia to w sumie wszystko jedno, czy pacjent jest żywy czy martwy. El Bimbo (pogrążając się w swym autystycznym aspergerycznym światku): -Wspułczuję twoim pawulą... A ja kiedyś miałam pawlacz! Szpro (ze wstrzymanym oddechem świadka powstającego arcydzieła): -Czy ty dorabiasz temu ślimakowi nogę...? El Bimbo: -Nie. Falbanę. Szpro (ogłuszona falbaną): -To ja się napiję wymijająco coli. Bardzo dobrą, colu, Gosię upiekłaś. MP: -Potrzebne to jak ślimakowi falbana! ślimak z lufą, irokezem, falbaną i jodełką w miejscu narządów obojnaczych [ustaliłyśmy, że Bimbo można powiedzieć wszystko. Po pierwsze, ma sklerozę, więc i tak zapomni. Po drugie, nawet jak nie zapomni i będzie chciała powiedzieć, to się zawiesi przy mówieniu] El Bimbo (w drodze do WC): -Idę pęknąć jajnik. MP (olśniona): -Bimbo jest wypełniona jajnikami po dekiel. Szpro: -To by wyjaśniało jej zawiechy. MP: -No, ogłusza ją łoskot pękających jajników. [podczas powstawania kolejnego dzieła, wannabe komórki nerwowej] -To wygląda jak Jezus z Rio. Szpro: -Mnie to raczej przypomina wieloryba. Rzut z góry. Bimbo: -Jak rzucisz wielorybem z góry, to na pewno tak wygląda. komórka bardzo nerwowa, że jej się falbana opypcia sala konferencyjna z sympozjum w środku Niestety zabrakło zdjęcia, ale do powyższej sali konferencyjnej proszę sobie wyobrazić dwie odnogi wiodące w górę. Bimbo: -Jest to idea torciku, która trzyma się kurczowo perspektywy tymi oto odnóżami. | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||